Berlin 2022

Aż trudno uwierzyć, że stolica Niemiec do niedawna nie mogła się poszczycić restauracją wyróżnioną trzema gwiazdkami
Michelin. Stało się to dopiero niemal na początku pandemii, która jak wszędzie na świecie spowodowała duże przetasowania na restauracyjnym rynku. Zapraszamy w podróż po najgorętszych kulinarnych hot spotach Berlina, zarówno tych nagradzanych w światowych rankingach, jak i tych, które dopiero co powstały, a już narobiły sporo szumu w mieście.

Rutz. W poszukiwaniu regionalnej doskonałości. Restauracja Rutz to jedna z kulinarnych instytucji Berlina. W 2020 roku otrzymała zasłużoną trzecią michelinowską gwiazdkę, a w tym roku obchodziła dwudziestą pierwszą rocznicę istnienia. Zaledwie kilka tygodni przed naszą wizytą skończył się tu generalny remont. Właścicielom Anji i Carstenowi Schmidtom oraz berlińskiej architektce prof. Gesine Weinmiller udało się stworzyć wnętrze, które w pełni oddaje założenia tej trzygwiazdkowej restauracji.

Rutz
Rutz

 

Rutz Zollhaus.  Berlińczycy dobrze znają ten piękny, zabytkowy budynek, w którym dawniej znajdowała się pralnia. Po niej działała tu przez trzydzieści lat restauracja Alte Zollhaus, w której restaurator Herbert Beltle serwował regionalne potrawy. O dawnych czasach przypomina dziś wiszący na ścianie szyld. Od 2020 roku lokal jest w rękach rodziny Schmidtów, o których szerzej piszemy w reportażu poświęconym trzygwiazdkowej restauracji Rutz. Za ich sprawą obiekt przeszedł gruntowny remont. Herbert Beltle pozostaje właścicielem budynku i nadal wspiera projekt.

Rutz Zollhaus
Rutz Zollhaus

 

Nomu Sake Bar. Smak Japonii. Cztery lata pochodzącs z San Francisco Sarah Stein, przeprowadziła się do Berlina, potem wybuchła pandemia i wraz z nią skończyły się podróże, za którymi Sarah tęskniła na tyle, że zdecydowała się na odważny krok – postanowiła kawałek Japonii przywieźć tutaj, do stolicy Niemiec. W rezultacie powstał Nomu Sake Bar, który znajduje się na Wilmersdorfie, tuż za rogiem ich domu.

Nomu Sake Bar
Nomu Sake Bar

 

Faelt. Björn Swanson to nasz dobry znajomy, byliśmy u niego prawie cztery lata temu, a potem on odwiedził nas w Warszawie podczas wydarzenia kulinarnego z okazji ósmych urodzin naszego magazynu w 2018 roku. Był wówczas szefem kuchni w Golvet, nagrodzonej gwiazdką Michelin restauracji, która słynie ze świetnej kuchni i niezapomnianego,
roztaczającego się z ósmego piętra widoku na panoramę Berlina. Będąc w stolicy Niemiec, nie mogliśmy nie odwiedzić go w jego nowym miejscu.

Faelt
Faelt

 

Kink Bar & Restaurant. Oliviera Mansaraya oraz Daniela Scheppana, otworzyło w 2019 roku i jest niczym spełnienie aż trzech życzeń naraz – mieszczą się tu bar, restauracja i laboratorium kulinarne. A tak naprawdę to czterech, ponieważ nie można
pominąć w tej wyliczance letniego ogródka, który pochodzi z 1850 roku i jest drugim w historii ogródkiem piwnym otwartym w Berlinie.

Kink Restaurant & Bar
Kink Restaurant & Bar

 

Kin Dee znaczy dobrze zjeść! Lützowstrasse 81 to od wielu lat niepisana kulinarna ambasada Tajlandii na berlińskim Schönebergu. Wcześniej działała tutaj lubiana restauracja Edd’s, a w 2017 roku, po małym przemeblowaniu, swoje podwoje otworzyła Kin Dee. W języku tajskim Kin Dee znaczy „dobrze zjeść” i chyba żadne inne słowa nie oddają lepiej tego, czego doświadczy tutaj każdy gość.

Kin Dee
Kin Dee

 

Oukan. Uczta dla wszystkich zmysłów. Pędząc na kolejną sesję zdjęciową, niemal przebiegamy przez tętniące życiem Mitte i trafiamy na podwórko, które nijak nie zdradza, czy dotarliśmy pod adres Ackerstrasse 144. Stukamy więc w pomalowane na czerwono drzwi, które wyglądają obiecująco. Ciemny, wypełniony lustrami korytarz prowadzi nas do minimalistycznie urządzonej jadalni, utrzymanej w odcieniach czerni, która pięknie kontrastuje z dużym drzewkiem bonsai stojącym pośrodku. Japoński wystrój sprawia, że czujemy tu harmonię i wyraźnie obniża się poziom stresu, który napędza ta niemiecka metropolia. Podobno także tutejsze jedzenie ma takie działanie. Zdaniem naszych gospodarzy zadaniem kuchni japońskiej oraz tej inspirowanej buddyzmem, przygotowywanej wyłącznie z produktów roślinnych, jest właśnie „zresetowanie” stresu tak, aby go możliwie najbardziej wyciszyć.

Oukan
Oukan

 

Remi. Gościmy w Remi, drugiej restauracji holenderskiego duetu Lode & Stijn, i nie da się nie zauważyć, jak bardzo inny jest
to lokal od tamtego z Kreuzbergu. Remi znajduje się przy ulicy Torstrasse, czyli w samym środku dzielnicy Mitte. To
przede wszystkim niezwykle przestronny lokal z otwartą kuchnią, która serwuje dania à la carte wieczorem i w porze
lunchu, na razie przez dwa dni w tygodniu.

Remi
Remi

 

Lovis. Idąc wzdłuż ruchliwej ulicy Kantstrasse w Charlottenburgu, trudno sobie wyobrazić, że w odległości mniejszej niż sto metrów ukrywa się prawdziwa oaza. Mowa o restauracji Lovis, która jest częścią rodzinnego hotelu Wilmina, mieszczącego się w budynku przebudowywanym przez dekadę przez biuro projektowe Grüntuch Ernst Architects. Ten liczący sto dwadzieścia lat obiekt, będący niegdyś siedzibą zakładu karnego dla kobiet, w którym mieści się dziś Hotel Wilmina.

Lovis
Lovis

 

TEKST: IGOR GRZESZCZUK, CAMILLA HULTQVIST
ZDJĘCIA: MAŁGORZATA OPALA, SIMON VOLLFORMAT on UNSPLASH (zdjęcie na górze strony)

Reportaże z Berlina możecie znaleźć w 55. numerze magazynu FOOD & FRIENDS